2 LIQUI MOLY Wekeend of Champions 2009'
Dodane przez winimoto dnia Październik 21 2009 18:31:20
10 i 11 października na torze Vysokie Myto w Czechach odbyło się zakończenie sezonu Berg Trophy 2009, pod nazwą 2 Liqui Moly Weekend of Champions. Był to nietypowy wyścig górski bo odbywał się na płaskim torze...
Treść rozszerzona
10 i 11 na torze Vysokie Myto w Czechach odbyło się zakończenie sezonu Berg Trophy 2009, pod nazwą 2 Liqui Moly Weekend of Champions. Był to nietypowy wyścig górski bo odbywał się na płaskim torze. Na tor wyjeżdżały równocześnie po 3 pojazdy, startowały w o20 sekundowych odstępach i po przejechaniu 2 okrążeń i mety lotnej następowało okrążenie zjazdowe. Zawody miały również nietypowy przebieg, w sobotę po 2 przejazdach treningowych następowały 2wyścigowe, z których lepszy wchodził do wyniku końcowego. W niedzielę rano również były 2 przejazdy wyścigowe z których zaliczono jeden przejazd. Suma dwóch lepszych przejazdów dawała wynik końcowy w klasach. Następnie najlepszych trzech zawodników z każdej klasy i do tego najszybsi do liczby 45 z 90 startujących startowało w kolejnym przejeździe, najwolniejszych 15 odpadało i podobnie w następnym przejeździe aż do wyłonienia najszybszej 15 która startowała w finałowym wyścigu.
Z przebiegu zawodów wynikało że o pierwsze miejsca będą walczyć zawodnicy jeżdżący formułami i szufladami, przede wszystkim Ales Mlejnek w Oplu Lotusie i Milan Novotny w Ligierze, ale w momencie gdy walczono o miejsce w pierwszej trzydziestce przydarzyło się oberwanie chmury i to przeważyło szalę na korzyść kierowców aut czteronapędowych.
Ostatecznie wygrał Marek Rybnicek w Mitsubishi Colcie 550 przed Igorem Drotarem w Octavii WRC i Jirim Spalkiem w Lancerze evo 9.
Z zawodników polskich startował głownie Robert Steć, który po części zasadniczej zajmował rewelacyjne 7 miejsce, i miał szanse na podobny wynik w finale, ale w momencie kiedy stał na starcie na slikach nastąpiło wspomniane oberwanie chmury i jazda mocnym Intechem Suzuki na gładkich oponach w stojącej wodzie zamieniła się w walkę o przetrwanie. Oprócz Roberta startował również Irena Steć w zabytkowej formule Polonia, i co warto podkreślić nie była ostatnia, a w klasyfikacji pań wręcz pierwsza 
Na koniec trochę prywaty, dzięki uprzejmości Roberta Stecia miałem okazje wystartować jako dubler w jego formule Intech Suzuki, pojazd ten przy wadze około 400 kg ma około 175 koni z silnika motocykla gsx-r 1000, co daje niesamowite osiągi. Jechałem już kilkoma naprawdę szybkimi samochodami, ale nie dają one nawet części wrażeń jakie daje jazda formułą. Przeciążenia w zakrętach, odczucie prędkości i bezpośredniość, łatwość prowadzenia są po prostu rewelacyjne. Praktycznie bez treningu wystartowałem w zawodach i udało mi się nie skompromitować, nie rozbić formuły a z czasem nawet mniej więcej opanować tego potwora. Wspomnienia z jazdy w zawodach razem z Drotarem czy Jureną, , poślizgów na mokrym torze przy zapinaniu 4 biegu i dźwięk silnika suzuki kręcącego się do 12 tys. obrotów zostaną na długo.
Jan Osladil Sr. weteran jazdy formułami powiedział mi na koniec zawodów, „Kto posmakuje jazdy formułą, do auta już nie wsiądzie” i coś w tym jest.